SPRZEDAZ OD 09-08-2012! Siedem lat nieprzerwanej obecnosci w ksiegarniach to sporo jak na dzielo, ktore zostalo w mediach albo zupelnie przemilczane, albo w najlepszym wypadku odnotowane, nie wzbudzajac sporow, polemik ani dyskusji. Nie dlatego o tym pisze, zeby sie przy okazji nowego wydania zalic czy kreowac na niedocenionego, ale dlatego, ze te roznice pomiedzy przyjeciem ksiazki przez rynek a reakcja mediow uwazam za potwierdzenie tez, ktore postawilem - po czesci tu, po czesci w pozniejszych "Michnikowszczyznie" i "Czasie wrzeszczacych staruszkow". Przede wszystkim tej niewesolej konstatacji, ze na dostrzeganie podstawowych spraw, na dyskusje o nich generalnie nie ma w Polsce koniunktury. Ci wlasnie, ktorych powinno to byc zywiolem, nie sa niczego ciekawi. Ani skad przyszli, ani dokad zmierzaja, ani co powoduje, ze tak, a nie inaczej uklada sie los naszego kraju. Polskiemu inteligentowi wystarcza intensywne przezywanie poczucia wyzszosci, jaka czerpie z zaliczania sie do "elity tego kraju". Od myslenia ma innych. Ktos mowi mu wszystko, co powinien wiedziec, i juz niczego wiecej wiedziec nie potrzebuje. Niby nic nowego. Na umyslowa gnusnosc Polakow, na ich wieczna niedojrzalosc, niezdolnosc nie tylko do stawiania czola istotnym problemom, ale nawet myslenia o nich narzekali od pokolen najwieksi, zloscila ta nasza stadna bezmyslnosc umysly tak diametralnie rozne jak Dmowski i Brzozowski, Zeromski i Gombrowicz, Pilsudski i Witkacy... by do tych tylko kilku nazwisk sie ograniczyc. Warstewka tych, ktorym chce sie weryfikowac potoczne stereotypy, pytac o sens i przyczyne, przeciwstawiac sie stadnosci, jest u nas cieniutka - dzis, po wszystkich nieszczesciach, jakie na nas w minionym stuleciu spadly, bodaj jeszcze ciensza niz kiedykolwiek. A jednak jest. Wiec warto stawiac pytania i szukac odpowiedzi, nawet jesli z czysto zyciowego punktu widzenia znacznie bardziej oplaca sie wyglaszanie laudacji i zgodne przeklinanie wskazanego przez autorytety wroga. Rafal A. Zie