Wiktor Werner.
Kult początków
Historyczne zmagania z czasem, religia i geneza. Szkice z historii historiografii polskiej i obcej
1.1 Założenia wstępne. Związek historiograficznego pojęcia genezy z religijnymi korzeniami kultury europejskiej.
Chciałbym na wstępie nawiązać do książki Marca Blocha „Pochwała historii czyli o zawodzie historyka”. Współtwórca szkoły „Annales” używa w tej pracy sformułowania „obsesja genezy”. Ten termin odnosi się tam do założeń badawczych dających się streścić zdaniem Ernesta Renana: „We wszystkich sprawach ludzkich przede wszystkim początki zasługują na zbadanie” . Marc Bloch zauważa, że przekonanie, iż badając początki danego zjawiska historycznego możemy najlepiej poznać jego istotę, nie jest przekonaniem racjonalnym, lecz po prostu błędem. Błędem, który polega na pomieszaniu „rodowodu z wyjaśnianiem” . Zdaniem Blocha podanie rodowodu nie jest równoznaczne z wyjaśnieniem charakteru zjawiska historycznego, gdyż nie sposób wytłumaczyć go poza swoim czasem . Bloch przytacza tutaj wschodnie przysłowie: „Ludzie podobniejsi są do swoich czasów niż do swoich ojców”, w odniesieniu do zjawisk historycznych oznaczałoby to, że charakter danego zjawiska historycznego dalece bardziej określają jego aktualne powiązania strukturalne niż okoliczności jego powstania. Krytykując jednak tendencje do fetyszyzacji genezy zdaje się krytykować model historiografii silnie powiązanej z literaturą i myśleniem potocznym.
Metafora genezy obecna wyraźnie w historiografii tradycyjnej jest elementem nie tyle indywidualnej praktyki badawczej, lecz raczej zakorzenionego w kulturze sposobu myślenia. Takim tropem podąża w swoich rozważaniach Wojciech Wrzosek:
„Dodajmy, że także w tym sensie, iż potoczna wiedza o człowieku i świecie go otaczającym skłania do takich ujęć początków (powstania) zjawiska, w których niezbędne staje się wskazanie na wyprzedzające czasowo okoliczności, jakie przesądzają o jego zaistnieniu. Zjawisko musi mieć swoją genezę, tak jak człowiek ma rodziców- zdają się sądzić historycy i tak stylizują narrację, aby uczynić zadość temu przeświadczeniu. Narracja historyczna jest więźniem tak rozumianej genezy i staje się dla historyka, jak pisał Marc Bloch, swoistym fetyszem.”
Dalej Wrzosek przytacza opinie, że metafora genezy jest niezbywalną składową myślenia historycznego. Poniekąd można powiedzieć, że metafora genezy jest także niezbywalną składową naszej kultury a tym samym i jej języka. W takim razie choć wyjaśnianie charakteru danego zjawiska wyłącznie za pomocą podania jego genezy możemy uznać za niewystarczające, to trudno jednak wyobrazić sobie wyjaśnianie bez nakreślenia genezy. Istotny jest tutaj mechanizm: podanie genezy - usytuowanie zjawiska w świecie. Geneza określa charakter zjawiska, jego niezmienną istotę tak jak w myśleniu potocznym pochodzenie określa człowieka.
Przekonanie o tożsamości genezy zjawiska z jego istotą i usytuowaniem w świecie, nie jest bynajmniej ograniczone do myślenia potocznego, lecz występuje powszechnie w najróżniejszych dyskursach naszej kultury. Tożsamość ta przywodzi na myśl strukturę wielu mitów „początku”.
Idea początków (genezy) zajmuje centralne miejsce w systemie mitów większości kultur- przy pewnym poziomie uogólnienia można nawet powiedzieć, że mit z zasady opowiada o wydarzeniach, które miały miejsce in principio, to znaczy u początków w chwili pierwotnej i pozaczasowej. Inaczej mówiąc opowiada w jaki sposób, za sprawą dokonań istot nadnaturalnych: bogów bądź herosów, zaistniała aktualnie istniejąca rzeczywistość:
„Najważniejszą cechą mitu jest to, że świadczy o prawdziwości minionej, zawsze obecnej, żywej rzeczywistości. Dla krajowca mit nie jest ani fikcyjnym opowiadaniem, ani rejestracją zamierzchłej przeszłości; dowodzi istnienia ważniejszej rzeczywistości, która częściowo nadal żyje. Żyje ona w tym sensie, że pierwotne wydarzenia, prawo i moralność w niej zawarte nadal rządzą życiem społecznym tubylców.”
Oznacza to, że choć mit opowiada o wydarzeniach, które miały miejsce w nieokreślonej praprzeszłości, w nieokreślonym miejscu a nawet w nieokreślonej, „mitycznej” rzeczywistości; jest silnie skorelowany z aktualną rzeczywistością kultury, w której funkcjonuje.
„Mit uważany jest za historię świętą, a zatem „historię prawdziwą” ponieważ odnosi się do faktów rzeczywistych. Mit kosmogoniczny jest „prawdziwy” ponieważ dowodzi tego istnienie świata; mit pochodzenia śmierci jest również „prawdziwy”, ponieważ dowodzi tego śmiertelność człowieka.” Zatem jaką funkcję spełnia mit w kulturze? W jakim celu jest przekazywany?
Istnieje teoria mówiąca o tym, że zadaniem mitu jest wyjaśnianie zjawisk, których społeczności tradycyjne nie potrafią pojąć w inny niż mityczny sposób. Mit w tym ujęciu pełniłby rolę „pranauki” w społeczności „prelogicznej”. Z tą hipotezą polemizuje twórca szkoły funkcjonalistycznej w antropologii kulturowej Bronisław Malinowski:
„Musimy całkowicie odrzucić tę abstrakcyjną, choć zwięzłą opinię współczesnych badaczy mitów. Przyjęcie tej definicji doprowadziłoby bowiem do utworzenia wyimaginowanej nie istniejącej kategorii narracji, mianowicie mitu etiologicznego. Miałby się on odnosić do nie istniejącej potrzeby wyjaśniania, wiódłby bezowocny żywot jako wysiłek intelektualny, pozostając poza kulturą i organizacją społeczną tubylców i poza ich zainteresowaniami pragmatycznymi. Całe to podejście wydaje się nam chybione, ponieważ mity traktowane są po prostu jako opowiadania, jako pierwotne gabinetowe wysiłki intelektualne, ponieważ wyrwane są ze swego kontekstu życia i badane z punktu widzenia formy, jaką przybierają na papierze, a nie z punktu widzenia funkcji, jakie pełnią w życiu.”
Przyjrzyjmy się zatem roli jaką Malinowski, z perspektywy badacza terenowego, wyznacza mitowi w życiu badanych przez siebie kultur:
„Nic nie jest lepiej znane tubylcowi niż różne zawody wykonywane przez przedstawicieli płci męskiej i żeńskiej; niczego na ten temat nie trzeba wyjaśniać. Ale tego rodzaju różnice, chociaż znane, bywają niekiedy przykre, nieprzyjemne lub w jakiś sposób ograniczające, trzeba je więc uzasadnić, potwierdzić ich dawność i prawdziwość; krótko mówiąc- wykazać ich słuszność. Śmierć, niestety, nie jest ani niejasna, ani abstrakcyjna, ani też trudna do pojęcia dla żadnej istoty ludzkiej. [...] Mit, który usprawiedliwia wiarę w nieśmiertelność, w wieczną młodość, w życie pozagrobowe, nie jest wynikiem intelektualnej reakcji na coś nieodgadnionego, ale oczywistym aktem wiary. [...] Opowiadania o pochodzeniu rytuałów i obyczajów też nie są relacjonowane tylko po to, by je wyjaśniać. One nigdy niczego nie wyjaśniają; zawsze tylko określają precedens, który stanowi o ideale rytuału i usprawiedliwia jego trwanie, a czasami daje też praktyczne wskazówki dotyczące procedury odprawiania go.”
Mit, rozumiany tu w najszerszym tego słowa znaczeniu konstytuuje nie tylko porządek rytualny i religijny lecz również społeczny, polityczny i historyczny. Można tu przytoczyć wiele przykładów, nie tylko zresztą z obszaru badawczego etnografii, lecz również z historii religii:
W księdze Rodzaju Starego Testamentu, będącą przecież „Księgą Genezy” opisane jest wydarzenie, które u zarania dziejów ustaliło hierarchię narodów zamieszkujących Ziemię Obiecaną. Cham ojciec Kanaana (przodek Kanaańczyków) przez swoją niewłaściwą reakcjęna postępek swojego ojca – Noego został przez niego przeklęty i wyznaczono jemu i wszystkim jego potomkom podrzędna rolę sług synów Sema (czyli Semitów):
..rzekł [Noe] <>i [...] <>
Wydarzenia w namiocie Abrama konstytuują wrogość między potomkami Izmaela i Izaaka a postępek córek Lota pieczętuje niegodny rodowód i tym samym charakter Moabitów i Ammonitów.
W zapisanej po staroislandzku Eddzie poetyckiej znajdziemy opowieść (mającą charakter mitu) o jednym z bogów Heimdallu, który nazywa siebie imieniem Rig. Wędruje on po świecie ludzi odwiedzając trzy domostwa. W pierwszym ubogiej chacie, goszczą go Ai i Edda, częstują razowcem i polewką. Udziela on im wiele rad, a po trzech dniach odchodzi. W dziewięć miesięcy później Edda rodzi syna, Thraela:
„Miało dziecko na rączkach pomarszczoną skórę,
Kalekie kostki [...]
Grube palce, brzydką twarz,
Krzywe plecy, długie pięty.
Chował się dobrze i rósł w siły,
Coraz więcej próbował swej mocy,
Wiklinę splatał, snopy wiązał,
Chrust nosił całymi dniami.”
Opisywany chłopak był przodkiem niewolników, jego geneza wyznacza symbolicznie kondycję społeczną wszystkich niewolnych. Nie do przyjęcia byłby fakt, że przodek niewolnika nie był niewolnikiem. Geneza niewolnika musi być niewolnicza.
Następnie Rig znalazł się w domu Afiego i Ammy, którzy podczas przybycia boga zajmowali się pracami domowymi, byli starannie ubrani i uczesani (w przeciwieństwie do poprzedników) a gościa podjęli cielęciną. Gościna boga trwa tyle samo, a po dziewięciu miesiącach Amma rodzi Karla:
„Chował się dobrze i rósł w siły,
Obuczał woły, strugał radło,
Dom budował, stodołę jako cieśla robił,
Wóz robotą kołodzieja- i pługiem orał”
Jak się można domyśleć, Karl był praojcem wolnych chłopów.
Na końcu Rig kieruje swe kroki do dworu Fadira i Modir. Gospodarze otaczają się przepychem i mają wyrafinowany gust. Częstują Riga jasnym, drobno pokrojonym chlebem i winem. Historia się powtarza, a synem Modir jest Jarl:
„Wyrastał Jarl dzielnie w grodzie,
Wymachiwał tarczą, zakładał cięciwy,
Napinał łuki, osadzał strzały
Rzucał oszczepem, ćwiczył się franków lancą,
Konno jeździł, psami szczuł,
Mieczem śmigał, w pływaniu się doskonalił.”
Nad tym swoim potomkiem Rig roztoczył specjalna opiekę, nauczył go sztuki czytania runów i darował ziemię w dziedzictwo. Był protoplastą wojowników i bardów.
Mamy tutaj, używając sformułowania Mircei Eliadego, opis „wtargnięcia sfery sacrum w obręb świata.” Wtargnięcia, które dokonało się „kiedyś na początku czasu”. Na tym wtargnięciu fundowany jest właśnie „znany” świat, za jego sprawą jest taki, „jakim go widzimy”.
Opisywane w micie wydarzenia są jednak niezwykle wazne dla społeczności nie tylko dlatego, że biorą w nich udział bogowie i bohaterowie, są ważne także dlatego, że dzieją się „u początków”. W tym mitycznym wymiarze czasu nie działy się rzeczy nieistotne. Wszystko co się wtedy wydarzyło miało moc kreatywną; stanowiło wzorzec dla obecnej rzeczywistości. Stąd mit należy przekazywac bez zmian – wszelka zmiana w opisie genezy świata oznacza zmianę w świecie. Świat „człowieka religijnego”, jak opisuje go Eliade jest światem naśladującym mit. Eliade, który nie był badaczem terenowym, a analizował mit z punktu widzenia historyka i fenomenologa religii, nie zaniedbując jednak uwzględniania w swoich teoriach wyników etnologów, podziela, w zasadzie, opinię Malinowskiego. Rozszerza jednak funkcję mitu na „dawanie” wzorca. Mit u Eliadego pełni właśnie funkcję wzorca:
„Nawet te zachowania i czynności człowieka, które nie dotyczą bezpośrednio sfery sacrum, mają swoje wzorce w gestach Istot Nadnaturalnych. [...] Według mitycznych tradycji australijskiego plemienia Karadjeri, wszystkie zwyczaje i zachowania ustanowione zostały w Czasach Snu przez dwie Istoty Nadnaturalne, Bagadjimbiri (na przykład sposób prażenia pewnych ziaren lub polowanie na zwierzynę za pomocą kija, specjalna pozycja, jaką należy przyjąć przy oddawaniu moczu, itd.)”
Istotne jest także to, że w wielu wierzeniach znajomość pochodzenia danego zjawiska, a tym samym jego istoty (nierzadko ucieleśnionej w imieniu), daje władzę nad tym zjawiskiem.
Podsumowując rozważania na temat mitu, można powiedzieć, że za pomocą przywołania genezy danego zjawiska, mit sytuuje je w rzeczywistości, jednocześnie usensawniając, legitymizując i wyjaśniając. Zjawiskiem tym najczęściej jest w mitach człowiek i to, co się najściślej z nim wiąże (płciowość, kultura, śmiertelność).
Widać tutaj podobieństwo pomiędzy myśleniem mitycznym i strukturą narracyjną mitu a myśleniem historycznym, zdominowanym metaforą genezy i strukturą genetycznego przedstawiania oraz wyjaśniania zjawisk historycznych. Podobieństwo to „samo w sobie” niewiele nam mówi. Należy jeszcze wykazać lub przynajmniej sensownie postawić hipotezę o zależności pomiędzy świadomością mityczną a historyczną oraz określić (chociażby w przybliżeniu) na podstawie czego ta zależność mogłaby istnieć.
Obecność mitycznych struktur postrzegania świata w naukowej narracji historycznej można wyjaśnić na sposób genetyczny. Zakładamy wtedy, że wszelkie dyskursy o świecie (w tym także dyskurs naukowy) wywodzą się z mitu i zawierą w sobie elementy struktur mitycznych. Pogląd ten reprezentował na gruncie antropologii James Frazer. W socjologii Max Weber, autor koncepcji o dwóch „odczarowaniach świata” oraz, z punktu widzenia filozofa, Ernst Cassirer, którego cytuję za pośrednictwem polskiego rzecznika omawianej tezy – Jerzego Kmity:
„Otóż Cassirer w związku z wymienioną formą formą symboliczną, [czyli mitem- W.W] [...] zauważa, że tkwi w nas gdy tworzymy swa rzeczywistość w ramach pozamitycznych form symbolicznych jakaś pozostałość myślenia mitycznego, której nie da się bezkarnie usunąć.” Tę pozostałość nazywa Cassirer „starszym pokładem”, na którym ufundowane są wszystkie współczesne dziedziny kultury w tym: nauka, sztuka, filozofia i religia.
Koncepcja ta, choć szeroko reprezentowana, zawiera założenie pewnej liniowości. Przechodzenia mitu w inne formy kultury, bądź wyłaniania się z mitu religii, filozofii i nauki, w następstwie jego odczarowywania lub „demistyfikacji”. Nie tłumaczy wobec tego zjawiska koegzystencji myślenia mitycznego i naukowego zarówno w naszej kulturze, jak i w kulturach tradycyjnych. Koegzystencji, która nie wykazuje żadnych śladów „wypierania” jednej postawy wobec świata przez drugą ani nawet uwiądu jednej z nich na korzyść rozszerzania się drugiej.
Na ten temat pisze Bronisław Malinowski: „Tak więc przy budowie czółna empiryczna znajomość materiału technologii, pewnych zasad stabilności i hydrodynamiki występuje w towarzystwie i ścisłym związku z magią, przy czym żadna nie jest skażona drugą. Krajowcy wiedzą na przykład doskonale o tym, że im większa jest rozpiętość wysięgnika, tym większa jest stabilność, ale tym mniejsza odporność na naciski. Potrafią wyraźnie wytłumaczyć, dlaczego rozpiętości tej dają pewien tradycyjny wymiar, określony ułamkiem długości całej łodzi z wydrążonego pnia.”
Podobnie sprawa wygląda z działalnością rolniczą czy raczej ogrodniczą Melanezajczyków, którzy łączą wiedzę na temat gleby i metod pielęgnowania roślin oraz zwalczania szkodników z wiedza magiczną. Eliade wspomina z kolei o tym, jak na Timorze, gdy kiełkuje pole ryżowe, krajowcy, doskonale znający się na uprawie ryżu, wędrują na pole ryżowe, by deklamować mit p